.

.

czwartek, 29 października 2015

Historia o tym jak rozstałam się z facebookiem




Jakieś trzy tygodnie temu usunęłam swój profil na facebooku. Marzyłam o tym od dawna, ale tysiące głosów nie pozwalało mi tego zrobić. Jakże to się kontaktować z ludźmi bez facebooka? Jakże to z wydarzeniami sobie radzić kiedy nawet się nie ma porządnego kalendarza w domu? I najważniejsze, jak piastować fanpage bez własnego konta? Jakże to go tak osierocić? 

I tak tkwiłam w niebieskiej sieci przez kolejne miesiące, gdzie każdy dzień mi ją coraz bardziej obrzydzał. Szum śmieciowych informacji męczył coraz mocniej. Ilość zmarnowanego czasu poświęcanego na codzienne scrollowanie coraz bardziej przerażała. Aż pewnego dnia miarka się przebrała. 

Wolność była i prawdopodobnie zawsze będzie tym co mocno sobie cenię. Poradzę sobie całkiem sprawnie z brakiem wielu rzeczy, ale deficytu tej przeboleć nigdy nie potrafię. Duszę się.
I facebook zaczął mnie tak właśnie podduszać. Zabierając mój czas, wysysając energię i jakoś tak jałowiąc. Zaczynały mnie trapić myśli, że kiedyś byłam bardziej kreatywna, miałam więcej jakiejś takiej siły twórczej, a teraz czuję swoiste niedobory tych dóbr w życiu codziennym. A to niedobrze. Postanowiłam ukrócić to co od dłuższego już czasu zwyczajnie mnie tłamsiło. I tak oto skasowałam swoje prywatne konto na facebooku. 

 Jakie wrażenia po (około) trzech tygodniach odłączenia się od głównego nurtu social mediów? 
Jest wprost idealnie! Po pierwsze mega oddech ulgi, zrzucenie z siebie męczącej presji bycia nieustannie obecną. Teraz napajam się swoją nieobecnością!
Po drugie, zyskałam masę czasu, którą mogę poświęcać sprawom, które o wiele bardziej tego potrzebują. Wróciłam do robienia rzeczy, które dawno temu zostały wyparte z grafiku dnia codziennego, teraz cieszę się nimi na nowo. 
W końcu zniknął mój główny rozpraszacz. Jestem o wiel bardziej skupiona na swojej pracy czy tym, co w danej chwili robię. 

W dalszym ciągu jednak jestem na insta i już chyba na dobre zbratałam się ze snapchatem (kokijaze), gdzie snuję najróżniejsze opowieści. 



7 komentarzy:

  1. I widać że to była dobra decyzja!
    Fantastyczne te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowite :) mi na szczęście to aż tak nie uwiera, mam instagram, dwa konta na fejsie, ale jakoś wszystko ze sobą godzę - mam czas na książkę, gotowanie, trening i leniuchowanie z narzeczonym, i na internety też. :) Ale podziwiam Cię bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chciałabym usunąc facebooka, ale teraz kiedy zaczęłam studia, byłby to problem. Cały rok ma swoje grupy na fejsie i codziennie jest tam wrzucanych dużo informacji, plus profil uczelni i samorządu uczniowskiego. Gdyby nie te wszystkie internetowe newsy, zginęłabym :D Podziwiam Twoją dezycję, może kiedyś też się odłączę od tego fejsbukowego zamieszania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wrzucaj takich zdjęć, bo smutno :(
    ja Facebooka mam, ale wchodzę tam średnio raz na tydzień, albo jak zobaczę jakieś powiadomienie z grupy studenckiej (licząc na to, że ktoś wrzucił sensowne notatki :D)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Wynaleziona w jednym z second handów :>

      Usuń
  6. Beautiful pictures
    You look stunning

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń