.

.

wtorek, 3 czerwca 2014


Pogodę mamy dzisiaj iście łzawą, a nawet pokusiłabym się o określenie "szklaną". Spoglądam sobie na nią przez okno, jako że zwykle pisząc posty mam zwyczaj sadowić się z laptopem tuż przy nim, by móc w każdej chwili  dać wytchnieniu oczom, odwrócić je od monitora i spojrzeć znad dość zaskakująco bujnej mięty i niestety zmizerowanej już bazylii,  gdzieś w dal. Dzisiejsze warunki atmosferyczne dają możliwość błądzenia wzrokiem  po mokrych zieleniach i szarościach zurbanizowanego pejzażu, z kolei ta chłodna kolorystyka i dziwne wrażenie zawiesistości  sprawiają, że nie opuszcza mnie nienachalna acz jednocześnie niezłomna senność. Nazywam ją niezłomną nie bez powodu, jestem teraz w trakcie picia trzeciej kawy, a pożądanych skutków tego zabiegu, wciąż jest niewystarczająco. Co prawda, moją kawę trafniej byłoby nazwać mlekiem z kawą, ale zwykle jeden kubek w moim przypadku już bywa skuteczny.

Na poniższych zdjęciach, oprócz uroków naszego wrocławskiego ogrodu botanicznego, możecie dopatrzyć się również czarnej sukienki, która jakiś czas temu dołączyła do mojej garderoby w kategorii "uczynione przeze mnie". Może słów kilka o samej kategorii: Powstała stosunkowo niedawno (tutaj znajduje się pierwszy post z nią związany), natomiast zapotrzebowanie tak zatytułowany obszar w mojej szafie pojawiło się już dawno, na skutek poszukiwań alternatywy dla nadmiernego konsumpcjonizmu, jednoczesnej niechęci do masowości i trzecim elemencie jakim jest niezwykle ważna w moim życiu potrzeba tworzenia. Nowa kategoria funkcjonuje zgodnie z założeniami, co niezwykle cieszy moje serce. Rozrasta się ona kosztem pozostałych co jest w tym wypadku wskazane, konsumpcjonizm został widocznie zminimalizowany, kreatywność własna została intensywnie odkurzona i ma się obecnie tak dobrze, jak wyżej wspomniana mięta. Znikły wyrzuty sumienia, pojawiła się satysfakcja. Chwilowy entuzjazm wywoływany przez nowy nabytek, którego trudność nabycia była równa przyłożeniu karty do czytnika, został zastąpiony przyjemnością działania, kombinowania, przekształcania i wymyślania nowych rzeczy. Sprawczość jest fajna. Jedyne czego się obawiałam co do powodzenia tej inicjatywy to cierpliwość, a raczej podejrzenie jej stanowczego niedostatku, ale spoko nie jest źle, klnę jak szewc i działam dalej.




Piosenka na dziś

19 komentarzy:

  1. Tekst pochłonęłam jednym tchem, na zdjęcia mogłabym się patrzeć i patrzeć. Jak zawsze genialne, a sukienka ma urok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia, sukienka i przepiękna Ty :) No po prostu raj dla oczu. Gdybyś robiła te sukienki na sprzedaż byłabym pierwsza chętna żeby mieć obie ;) zazdroszczę cierpliwości i takich twórczych efektów! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna kiecuszka. Nic tak nie cieszy jak coś zrobione własnoręcznie, na co poświęcamy swój czas i cierpliwość.. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tam jest teraz tak pięknie...!

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tą piosenkę,fajnie że mi o niej przypomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedne z lepszych zdjęć jakie widziałam- magia!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowicie klimatyczne zdjęcia. Zresztą - jak zawsze! :)
    Sukienka idealna i sama chętnie bym taką przygarnęła. Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje posty - czysta poezja, a zdjęcia jak zawsze przepełnione artyzmem i niesamowitym klimatem!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale mi sie podoba! Taki trochę "Tajemniczy Ogród" <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczne zdjęcia!
    P.S.
    Zapraszam do mnie na małe, pierwsze na blogu rozdanie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. zastanawia mnie...czy przez tą sukienkę nie prześwituje Ci wszystko? bo materiał to chyba pół przeźroczysty szyfon, i na rękawach widać że faktycznie przeźroczysty. reszta sukienki ma jakoś dwie warstwy? podszewkę? czy cokolwiek...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to szyfon, ale materiał faktycznie jest mocno prześwitujący, dlatego, żeby chodzić w takiej sukience po mieście, zrobiłam drugą, krótka, przylegającą do ciała, zrobioną z cienkiej dzianiny sukienkę, która co prawda nie jest z tą zewnętrzną w żaden sposób zszyta, ale stanowi jakby jej nieodłączny element.

      Usuń
  12. Jestem pod wrażeniem. Sukienka układa się na Tobie pięknie, zazdroszczę talentu! (bo jak wyglądają sukienki szyte bez talentu niestety widziałam i niestety wiem też, że moje "dzieła" mogłyby nie najlepiej wyglądać;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kokijaże, jaka Ty piękna! Lubię Cię w tej sukience i widzę że często w niej śmigasz ;)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Beautiful pictures
    You look fabulous

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń