.

.

piątek, 17 kwietnia 2015

Sok z brzozy



O niesamowitym soku z brzozy słyszałam już jak miałam 7 lat i zawsze był dla mnie czymś na kształt zaginionej Atlantydy, bo zewsząd słyszy się legendy o istnieniu, o wspaniałościach, ale nigdy aż do teraz nie udało mi się go pozyskać*.
Jak łatwo się domyślić mój problem polegał na niczym innym jak na zwykłej niewiedzy, bo sok z brzozy można sobie zebrać tylko raz w roku i to w dość krótkim okresie czasu, a mianowicie wczesną wiosną, kiedy nie ma już śniegu, ale jeszcze przed wypuszczeniem przez drzewa liści, bo wiadomo wtedy wszystkie soki są już ładowane w owe listki.

Eh... po tylu latach, dopiero w tym roku, na początku kwietnia udało mi się odnaleźć moją Atlantydę! W niewielkich, wręcz rzekłabym naparstkowych ilościach, ale jednak. Było to dla mnie prawie jak spotkanie jednorożca, no bo człowiek legend się nasłucha, spotkać nigdy nie może, już po latach nie wierzy w istnienie, a tu nagle takie coś go spotyka.

Szczerze? Myślałam, że to będzie słodsze, albo chociaż minimalnie gęstsze. Tymczasem smakowało jak zwykła woda z jeziora. Może czuć było minimalną miodową nutę gdy człowiek naprawdę skupił się na smaku, ale i tak bez cienia słodyczy. Niemniej największą zaleta soku z brzozy jest to, że posiada całkiem sporo mikroelementów w dodatku bardzo dobrze przyswajanych przez organizm. Czyli niby zwykła woda, ale jednak niezwykła bo podobno zawiera również elektrolity, czyli bardziej nawodni organizm.

Ten post miał być co prawda o czosnku niedźwiedzim, ale jego historię zdecydowanie trzeba rozpocząć od soku z brzozy, o którym już dawno temu miałam napisać, a w natłoku spraw kompletnie o nim zapomniałam. Dorzucam również garść zdjęć z naszej wyprawy po złote runo i korzystając z wyjątkowo wolnego popołudnia biorę się za zaległe odcinki Gry o tron.



*Półki sklepowe się nie liczą (ten w sklepach jest pasteryzowany więc wszystko na nic).



9 komentarzy:

  1. "Naparstkowe ilości" to przynajmniej porządny łyk? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. a pamiętam nawet naszą rozmowę o tym soku z brzozy!
    pięknie opisałaś tę historię, aż chciało się czytać :)

    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Great photography!


    http://kissthestarsblog.blogspot.ro/

    OdpowiedzUsuń
  4. Z brzozowymi cudeńkami miałam do czynienia tylko pod postacią ksylitolu i ksylitolowych pastylek do ssania - ciekawy smak, różni się od tradycyjnego cukru!

    OdpowiedzUsuń
  5. Beautiful pictures

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne fotki zrobiłaś podczas brzozowych łowów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Blog naprawdę na wysokim poziomie :) Miło się tu przebywa.
    Lubię przeglądać blogi o podobnej tematyce co moja :)
    Organizuję na blogu akcję dla blogerek modowych. Przejrzałam kilka Twoich stylizacji i bardzo bym chciała żebyś wzięła w niej udział. Łowię wśród blogerek najlepsze stylizacje miesiąca, które lądują u mnie na blogu wraz z pełnym opisem bloga - promuję blogerki. Masz ogromne szanse na rozpowszechnienie swojego bloga - ilość stałych odbiorców.Tworzę również wielki katalog stylizacji, który będzie cały czas dostępny i bardzo bym chciała żebyś się w nim znalazła :) Pierwsze osoby już się zgłaszają! Więcej informacji na
    http://www.camesss.pl/2015/04/zabawa-moda-z-camesss.html
    Liczę na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń