.

.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Mam krótką chwilę dla siebie zanim trzeba będzie mi biec na francuski. Przypomniałam sobie, że dawno nie słuchałam elektrycznych gitar. Dlatego teraz kiedy wybieram sobie zdjęcia do tego posta, gdzieś koło mnie tłucze się cichutko huśtawka. 
Wczoraj zdarzyło nam się z Klaudią zrobić małe przemeblowanie w pokoju. Tak w skrócie, jednym z efektów ubocznych tego przedsięwzięcia było rozpieprzenie biurka na części pierwsze. Następnie przez kolejną godzinę składanie go do kupy. Jest lepiej. Ładniej. Na zdrowie to nam wszystkim wyszło zdecydowanie...
Lada chwila piątek. Z piątkiem pokaz. Już tylko dopracowujemy szczegóły...


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz