.

.

piątek, 6 kwietnia 2012

Cheveux dans un incendie





Oli zapragnęłam zrobić zdjęcia już dawno temu, kiedy była jeszcze maluczkim rudowłosym stworzeniem... trzeba było mi jednak czekać aż stworzenie podrośnie i zmieni się w panienkę. Minęło pare wiosen i moje życzenie się spełniło. Zawsze się spełniają. No i jestem cierpliwa.
Nie spotkałam dotąd nikogo innego o takich włosach. Długie, mocne, lśniące, o intensywnym, naturalnym płomiennym zabarwieniu. Do tego piegi i diastema. Jaram się.

















4 komentarze:

  1. dziewicza wiosenna sesja ;> like it

    OdpowiedzUsuń
  2. One wszystkie zawsze były cudownie rude :) Odcien włosów Karoliny, najstarszej siostry był zrodlem mojej wielkiej milosci w licealnych czasach jak sie przyjaznilysmy :)))
    Twoje zdjecia widzialam juz wczesniej u Oli na profilu ale dopiero teraz trafiam na Twojego bloga i musze powiedziec, ze masz dar do robienia jej zdjec :)) Sa zawsze piekne i niezwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi bardzo miło :)) Zawłaszcza, że oboje należymy do kluby wielbicieli bujnych rudych czuprynek, pozdrawiam :)

      Usuń