.

.

piątek, 1 kwietnia 2011

Vive la mort!


Dni frankofonii we Wrocławiu to wspaniała rzecz. Istna uczta dla fanów kultury francuskiej, na której i my skorzystałyśmy, chłonąc to co tak bliskie naszemu sercu. Wszelka styczność z tym co francuskie zawsze sprawia nam wiele radości, tym razem miałyśmy sposobność przyjrzenia się życiu i twórczości Gainsbourga. Nie powiem, ciężko czytać, tudzież oglądać jakiekolwiek biografie po przestudiowaniu psychoanalizy Freuda, nie analizując wciąż i biorąc wszystko takie jakim jest (bądź raczej wydaje się być). Nie mniej starałam się skupiać na odbieraniu wrażeń, a tych z kolei nie było mało.
Uwieńczający był komentarz Jeanne, że "biografia definitywnie, powinna kończyć się śmiercią głównego bohatera". Cóż... też kiedyś chciałam, kogoś podobnego uśmiercić, nie bądźmy więc hipokrytami :)
Vive la mort!











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz