.

.

czwartek, 27 stycznia 2011

Kiedy obudziłam się dziś rano, w najmniejszym nawet stopniu nie przypuszczałam, że przyjdzie mi niedługo, bo tegoż samego wieczora  zmierzyć się z nie lada wyzwaniem.
Tysiąc lat nie używałam chyba francuskiego, a tu nagle trzeba było zadawać w  pytania, co gorsza odpowiadać i trudzić się wszystkim co się na konwersacje jako taką składa. Wszelkie braki językowe, nadrabiałam miną i wyszło w sumie całkiem fanie. Ogólnie śmiechu dużo, merci Alexandre!


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz