.

.

czwartek, 15 kwietnia 2010

la fin du temps





Jedyną ucieczką od złych myśli jaka skutkuje w moim przypadku jest zatopienie się w wyimaginowanym świecie marności i nieprawdy jakim jest fotografia. Ooo tak, czuje się teraz jak dezerter wobec powinności jakie niesie ze sobą rzeczywistość, ale pieprzyć to. Trzeba sobie czasem trochę poużywać egoizmu, tak starannie pielęgnowanego przez współczesną kulturę. Ja i moja cudowna marność. Marność i ja.
Tak więc i tym razem mój wspaniały lek na wszystko co złe zadziałał. Zajął myśli szturmowane dotąd dekadenckim ołowiem.
Zdradzę już, że ukształtowały się dwa pomysły, a są kształtne na tyle by zrealizować je jeszcze w ten weekend (jeśli pogoda oczywiście pozwoli). A że moje zmyślności już dawno upodobały sobie Katarzynę, to też niedługo spotkać ją tu będzie można w zupełnie nowej odsłonie. Trzymajcie kciuki żeby wszystko się potoczyło zgodnie z planem.
ciao!





radość wobec oszukanej pustki 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz