.

.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Ehhh... jestem aktualnie potężnie styranym człowiekiem. Wyjadam z czekolady orzechy i podtrzymuje stan ogólnego rozkojarzenia.
Cztery godziny pracy, w tym ponad dwie poszły na same przygotowania.
A biedna Kasia zmuszona była dreptać i wyginać się na dwunastocentymetrowym czymś co po paru zabiegach deformujących przestało przypominać obcas. Taaak, to chyba buty pochłonęły najwięcej czasu... jeszcze kilka par i stanę się mistrzem w ich podrabianiu.
Klaudia, dzięki za sukienkę :)















d'apparence ferreuse



























A potem dziewczyny wpadły do garderoby. I rozpętało się szaleństwo. nie można było ich uspokoić.


nie, nie wiem jak tak można....

"ej a ja będę twoim paziem!"

i na koniec moje ulubione

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz