.

.

niedziela, 28 marca 2010



cześć i czołem!

Nie mogę pojąć co za cyrki odwala ta pogoda i to akurat wtedy kiedy jest najbardziej potrzebna.
No, ale nie można tak dawać sobą rządzić...  dlatego planowane od dwóch tygodni (jak nie więcej) zdjęcia z Izą tak czy inaczej muszą dojść do skutku. Straszne przejęcie mnie ogarnia i troska o to czy aby wszystko się powiedzie w miarę zamierzeń.
Przepraszam, że tak zmieniam temat o sto osiemdziesiąt stopni, ale nie widział ktoś przypadkiem mojej biednej ładowarki od telefonu?  W tym nieogarnięciu już coraz mniej udaje mi sie przypomnieć gdzie co może się znajdować... ehh terrible. A sprzątanie na zasadzie wrzucania śmieci do śmietnika na odległość, w efekcie nie za wiele ma z prawdziwą istotą sprzątania wspólnego... natomiast jest świetną rozrywką w chwilach tego wymagających.
Mało czasu zostało.  Na wszystko ciągle brakuje czasu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz