.

.

piątek, 11 grudnia 2009



Prostota i naturalizm "dziania się" stanu szczęśliwości, który podobno można tu osiągnąć,  lecz który dla większości jest nieosiągalny na czas dłuższy niż chwila.
Kto by żądał tak wiele?! Wystarczyłby spokój. Zwykły. Stateczny. Jednolity w swojej spokojności.
Tak bardzo dość mam szarości, która krępuje, wgniata i siniaczy swoimi tępymi kolcami...
Mus systematyki, chyba największy mój wróg. Można udawać, że go nie ma a on i tak cie zniszczy. Zabawna naiwność i ułuda. Nie ma diabła. A on jest. I się śmieje. Głośno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz