.

.

czwartek, 31 grudnia 2009





Pogoda wewnątrz i na zewnątrz tworzy świetne warunki dla zgnilizny. Kto by sie spodziewał, że ostatni dzień tego roku będzie tak paskudny. Dawno nie widziałam tak obrzydliwej, mokrej i zimnej zawiesiny. Szarość znalazła sobie swoje królestwo. Smog skapuje po sinej mgle wprost ludziom do gardeł i powoduje martwicę tkanki, która jeszcze nie tak dawno cieszyła się radosnym życiem.
Procesy gnilne dopadły i mnie. Powoli a dokładnie toczą mnie całą. Dobry rozkład czasem jest potrzebny. Pomaga się odnowić. Tak to już sobie natura umyśliła, trzeba zgnić w łóżku starego roku, żeby móc wstać z łóżka roku nowego.
Dzisiejsze zakupy w postaci lakieru do włosów, lakieru paznokci, farby do włosów oraz aspiryny mają na celu w miarę swych możliwości zakonserwować próchno jakim jest obecnie moja rozkoszna osóbka, na dzisiejszy wieczór. Jeśli do północy się nie rozlecę, uznam to za cud.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz