.

.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wiosna na horyzoncie! (i nie tylko)




Jako człowiek zbliżający się niechybnie do swojego ćwierćwiecza, zachowuję się czasem (nawet dla siebie) podejrzanie. Zauważyłam np. skłonności do wynajdowania sobie rozmaitych hobby i o ile gotowanie raz w miesiącu, czy szycie na maszynie wydaje się  być tu jak najbardziej w porządku, to niepokoi mnie nieco nagminne liczenie różnych rzeczy. Uzbrojona w kalkulator i mrowie karteczek przeliczam procenty, mnożę, dzielę i bardziej jednak dodaję niż odejmuję (chociaż to też zależy od czego...). Ah ileż to emocjonujących wieczorów już mi tak upłynęło z moim towarzyszem przygód kalkulatorem!

Innym takim upodobaniem stało się tzw monitorowanie kalendarza. Noo to jest dopiero tragedia. Podajcie mi dowolny dzień miesiąca do maja włącznie, a ja Wam powiem czy to sobota, poniedziałek, czy środa. I o ile organizacja swojego czasu jest czymś bardzo na miejscu, to w moim przypadku stało się to ostatnio wręcz kompulsywne. Cóż, taka już dola człowieka ogarniającego własną działalność. W pewnym momencie kalendarz również dołącza do grona wiernych towarzyszy przygód, jest ostatnią rzeczą, na którą się gapisz przed snem i pierwszą którą obczajasz po wypełznięciu z łóżka.




A skoro już jesteśmy w temacie moich nowych pasji, to zróbcie mi tą przyjemność i spójrzmy sobie wspólnie na najbliższe na te ostatnie dni lutego i nadchodzący marzec! No własnie, bo został już tylko tydzień do końca tego miesiąca, a potem już tyylko maaarzec i marzec.
 Ale, spokojnie, zanim ten nadejdzie warto spojrzeć na 23 lutego bo w Barbarze na ul. Świdnickiej ma odbyć się swap, a wiadomo wszelkie swapy to zawsze pożyteczna rzecz (wiecie, wiosenne porządki, odgruzowywanie szaf, dawanie ubraniom nowego, życia u kogoś innego, tego typu sprawy). Ja się na pewno wybieram, cała pokaźna torba ciuchów do oddania już czeka grzecznie przy drzwiach.

24 lutego również w Barbarze odbędzie się kolejny już WroBlog i tym razem prelegentką ma być Zwierz Popkulturalny (jaram się straszliwie i już zacieram łapki na to wspaniałe spotkanie). Więc jeśli jesteś blogerem i też zamierzasz tam być to do zobaczenia w środę!


5 marca natomiast nasze kochane Fu-ku obchodzi już 5 urodziny, a dziewczyny zdradziły, że zamierzają świętować przez cały miesiąc! Niby zostały jeszcze dwa tygodnie, ale mu już wczoraj poczyniliśmy pierwsze przygotowania do tego wydarzenia, był brokat, muzyka tańce i morze konfetti.

Przyznam Wam się, że nigdy nie czekałam do 21 marca, aż wybije kalendarzowa wiosna, moja niepisana wiosna zawsze zaczynała się 1 marca. A, że to już zaraz ziewam ostatni raz po zimowo-blogowym śnie i zbieram się do poprawiania swojej kondycji jeśli chodzi o publikowanie nowych postów!



7 komentarzy:

  1. ale cudnie! moja wiosna też zaczyna się już od pierwszego marca :)
    ja swój kalendarz uwielbiam i to też trochę ponad miarę, ale jest tak użyteczny i niezbędny, że nie wyobrażam sobie bez niego funkcjonować. Tylko, że nie pamiętam nigdy dni tygodnia i godzin, zawsze muszę sprawdzać.

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. wpadłabym chętnie do Barbarki, ale ostatnio dopadł mnie totalny niedoczas :) pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się cieszę na perspektywę częstszych postów!
    Całkiem przyjemne wydarzenia Ci się szykują, aż żałuję, że mam tak daleko do Wrocławia (ale w Lublinie też nie jest źle, jeśli chodzi o wydarzenia, gorzej z moją organizacją czasu)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam tego typu swetry! genialnie wyglądają i są bardzo wygodne ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Też pomyślałam, że zacznę w tym roku wiosnę wcześniej, ale dzisiejsze śniegi za oknem póki co odroczyły sprawę w czasie;)
    Fajne połącznie swetrowo-spódnicowe;]

    OdpowiedzUsuń
  6. You look amazing
    Beautiful outfit

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń