.

.

środa, 8 lipca 2015

10 sposobów na upalny dzień



Zaczął się lipiec, lato rozgorzało na dobre. Piękna sprawa! Po wczorajszej burzy powietrze nieco się oczyściło, nie jest już tak przytłaczająco duszno.
Zauważyłam, że nawet jeśli wszyscy z utęsknieniem czekamy na to lato to kiedy ono w końcu nastaje, narzekamy na doskwierające nam upały.
I mi kiedyś w najgorętsze dni nie było do śmiechu i niejednokrotnie posyłałam za to okres letni do wszystkich diabłów.
Teraz  jednak już tak nie narzekam, za mało mamy słonecznych miesięcy w roku, żeby na nie złorzeczyć.
Wypracowałam sobie szereg metod, które sprawiają, że najuciążliwsze upały przestają doskwierać, a nawet pozwalają mi czuć się w tym czasie bardzo dobrze i po prostu cieszyć się tą ciepłą porą.

Poniżej znajdziecie moich 10 sposobów na to jak radzę sobie z gorącem:




1. Sukienki. Jak dla mnie to fantastyczny wynalazek i zawsze współczułam facetom, że nie mogą ich nosić (reżim nakazów i zakazów społecznych jest nieubłagany). Krótkie, długie i zwiewne, tuniki, spódnice (tych ostatnich ostatnio noszę coraz mniej, ale jak najbardziej należny je dołączyć do tej listy).


2. Materiały. Te naturalne są przewiewne, zwłaszcza len jest idealny na lato (zastanawiam się nad kupnem jednego z kombinezonów z Mango, który jest właśnie z tego materiału), jeśli jednak mam daną rzecz wykonaną ze sztucznego materiału to zwracam uwagę na to aby nie była dopasowana i nie przylegała do ciała, bo wtedy wiadomo, jest płacz i niedola. Jeśli natomiast dana tunika czy sukienka, posiada fason zapewniający przewiewność i nie styka się w zbyt wielu punktach z ciałem to nie powinno być problemów. U mnie przynajmniej ta zasada dość dobrze funkcjonuje.


3. Biustonosz. Dawno temu przestałam nosić usztywniane biustonosze. Fiszbiny, gąbki, wypełniacze, okropność! Kocham za to te delikatne materiałowe, o wygodnej koronce. Zazwyczaj jednak, zwłaszcza kiedy jest gorąco rezygnuję z jakichkolwiek biustonoszy. Kiedy 5 lat temu zaczęłam sobie powoli testować to rozwiązanie, czułam się czasami trochę nieswojo. Teraz jest to dla mnie najwygodniejsza i najbardziej komfortowa z możliwych opcji.


4. Kapelusz. Najlepszy towarzysz!


5.Okulary. Jak wyżej. Nie mam i nie kupuję obecnie żadnych dodatków typy naszyjniki, kolczyki czy bransoletki ( czasem noszę na nadgarstkach rzemyki, ale to się nie liczy...), uważam je za zbędne w swojej szafie. Zupełnie inaczej sprawy się mają w przypadku okularów, do tych mam słabość.


6. Krem z filtrem. Nie ruszam się bez niego z domu, zawsze przed wyjściem z domu nakładam go na twarz i wszelkie odsłonięte części ciała. Najbardziej lubię Ziaję ze względu na odpowiadającą mi konsystencję i zapach kojarzący się z dzieciństwem. Zawsze wybieram zawsze SPF 50.


7. Makijaż. Bez względu na porę roku mój makijaż pozostaje zdecydowanie minimalistyczny, a w ciągu lata chyba najbardziej się z tego cieszę. Wspomniany wcześniej krem z filtrem, podkład dla wyrównania kolorytu i zmatowienia w zupełności mi wystarcza. Nic mi przy tym nie spływa, nic się nie rozmazuje ( najbardziej lubię brak malunku na oczach, kiedy w ciągu, albo pod koniec dnia, bez cienia strachu czy zawahania przecieram zmęczone oczy, wiedząc że nie grożą mi czarne smugi roztarte na połowie twarzy). Po co sobie utrudniać życie!


8. Woda. Zawsze wychodząc zabieram ją ze sobą. Czasem wyciskam do niej trochę cytryny, albo wkrajam 2-3 plasterki imbiru. Kiedy jest wyjątkowo gorąco, kruszę sobie kostki lodu w blenderze i wsypuje skruszony w ten sposób lód do butelki z wodą.


9. Włosy. Staram się je myć tuż przed wyjściem, wtedy efekt jest najlepszy. Wychodzę wtedy w jeszcze mokrych, związanych w koka, albo rozpuszczonych. Chłodne kosmyki fantastycznie chłodzą kark i ramiona. Kiedy wyschną wiążę je w koka albo przerzucam przez jedno ramię.


10. Sandały. Jak dla mnie najlepsze buty na lato, nawet baleriny muszą im ustąpić.




10 komentarzy:

  1. ::-) no to ja dokładam kilka niedopisanych rzeczy-kolejność przypadkowa>
    1. Japonki- tu do perfekcji w ich noszeniu doszedł mój Mąż który w nich nawet prowadzi.
    2.Haremki i alladynki-luźne zwiewne spodnie które są nieocenione na upalne dni w sytuacjach kiedy nie chcę albo nie mogę pokazać nóg.
    3.Joggersy-opis sytuacyjny jak wyżej, a noszę je wtedy kiedy nich chcę żeby mi zbyt "wiuwało".
    4. Bandanka i duża chusta zamotana na głowie-dla mnie idealna alternatywa dla kapelusza ;-).

    OdpowiedzUsuń
  2. też chciałam dodać taki wpis!
    ostatnio koleżanka w pracy mi powiedziała, że lepiej nie wychodzić z wilgotnymi włosami na zewnątrz, bo to źle wpływa na łuski włosów!
    z całą resztą zgadzam się w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi łuskami, to bardzo prawdopodobne, ale jestem skłonna je poświęcić, włosy i tak się kiedyś zetnie, a i od czego są keratyny i inne wynalazki :D

      Usuń
  3. U nas też dramatyczne upały, od paru tygodni jest po 36-38 st...
    Masz rację z tym biustonoszem, pierwszą rzeczą jaką robię po przyjściu do domu jest zdjęcie go.
    Makijaż - u mnie tez minimalistczny, na co dzień krem bb, puder transparentny i kredka na oczy, czasem tusz
    Ja się psikam (i dzieciaki) woda termalną, zasłaniam rolety, jem chłodniki, noszę się przewiewnie...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm wody termalnej jeszcze nigdy nie próbowałam :>

      Usuń
  4. ciekawy wpis - gratulujemy ;)

    Zapraszamy do naszego sklepu internetowego z modną biżuterią i odzieżą

    www.steezy.pl - strona naszego sklepu KLIK

    https://www.facebook.com/steezyfashionshop - strona naszego fanpage KLIK

    Pozdrawiamy i przesyłamy dla wszystkich czytelników

    KOD RABATOWY: 10off

    WAŻNY NA CAŁY ASORTYMENT (10 % zniżki)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stosuję każdy podpunkt, no oprócz tego biustonosza ;-) Dziwnie bym się czuła bez, ale kto wie, może kiedyś się przekonam.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się cieszę, gdy lato gorące!!!! Takich dni mamy naprawdę niewiele :)

    OdpowiedzUsuń
  7. niektóre z punktów faktycznie pozwalają przetrwać upały. Ale osobiście nie sprawdza się u mnie opcja z materiałami - kiedy jest powyżej 25 stopni muszę przyodziewać naturalne materiały (ewentualnie takie które mają min. 80% bawełny lub innego naturalnego włókna i reszte sztuczność). Jak na dworze skwar i zero wiatru nawet zwiewna sztuczna tunika nie pomaga - człowiek czuje się jak uwięziony, topi się, koszmar. Jak jest wiatr to taka opcja jakoś daje rade, ale inaczej - masakra.
    Sandały też jedyny wariant obuwia na lato - ale koniecznie skórzane, materiałowe itp. Pamiętam, och jak bardzo pamiętam, jak kupilam śliczne sandały ze sztucznego materiału. paski wpijały mi się w stopę raniąc ją boleśnie. sandały poszły do kosza z prędkością światła, nawet nie zastanawiałam się nad opcją sprzedaży ich, bo nawet największemu wrogowi nie zgotowałabym takich tortur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :< Oj tak, skórzane bez porównania lepsze. Te z tworzyw sztucznych nie dość, że sztywne to jeszcze w mig się rozlatują.

      Usuń