.

.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Warszawskie ulice i francuskie filmy


Ostatnie chwile maja spędziłyśmy z siostrą w Warszawie. A był to maj piękny, zabarwiony już prawie czerwcem. W zeszłym tygodniu wyciągnęłam z szafy swoje letnie sandały, ale nie sądziłam, że tak szybko przyjdzie okazja by w nich biegać.

Maj oprócz słońca na ulicach, przyniósł również kilka godnych uwagi filmów. 22 maja był dniem rozpoczynającym 6. Przegląd Nowego Kina Francuskiego w Kinie Nowe Horyzonty. Nie mogłam przegapić tak świetnej okazji do posłuchania tego melodyjnego języka, który uważam za najurokliwszy z istniejących.
Nie bez powodu, w końcu wybrałam Kokijaże sur la plaże na nazwę bloga. Bardzo ładnie brzmi. I chyba każdy mnie o nią pyta, podczas spotkań, wywiadów, rozmów, zawsze pojawia się pytanie o znaczenie i genezę tej nazwy. A jest to moi mili zwykłe spolszczenie francuskiego coquillages sur la plage, co oznacza muszelki na plaży, o których zdarzyło się nawet śpiewać samej Brigitte Bardot.

Wracając jednak do kina francuskiego, przegląd otworzył film Francoisa Ozona Une Nouvelle Amie (nowa przyjaciółka), wersja polska tytułu to Nowa dziewczyna. Na oficjalną premierę tego filmu w Polsce trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, bo będzie miała ona miejsce jakoś w połowie lipca. Wobec tego aby jak najmniej zdradzić, powiem tylko, że film jest zaskakujący. Miałam też pewne trudności z odbiorem, ponieważ nie jestem amatorką urody Romaina Durisa, odtwórcy jednej z głównych ról, a podyktowana przez film kreacja mu przypisana wcale nie pomagała. Z pozytywnych aspektów, powiem jeszcze, że oprócz oczywistej problematyki film przemycił również parę pożytecznych smaczków.

Podobnie jest z filmem Erica Lartigau La famille Belier (rodzina Belierów), który jest obecnie w kinach pod polskim tytułem Rozumiemy się bez słów. Tutaj również oprócz oczywistych motywów przewodnich jakimi są wartości rodzinne, a także problemy osób niesłyszących dorzucono garść pozytywnych moim zdaniem obrazów.
Należy do nich np pięknie ukazana francuska wieś, gospodarstwo, a także wyrób regionalnych produktów. Spodobało mi się też bardzo, że nastolatki tam chodzą na co dzień bez makijażu i nie tylko nie są zafiksowane na punkcie swojego wyglądu, ale wydają się w ogóle nie zaprzątać nim głowy. Główna bohaterka nie jest obciążona kompleksami, ani z powodu wyglądu, ani z powodu rodziny, która nie tylko różni się od standardowej tym, że jej członkowie są niesłyszący, ale jest dodatkowo mocno ekscentryczna (przynajmniej rodzice!). Nie, Paula zdaje się być pod tym względem niezwykle dojrzała, jej problemy dotyczą zupełnie innych rzeczy. Będąc jedyną osobą słyszącą w rodzinie jest łącznikiem między bliskimi, a resztą świata co nakłada na nią odpowiedzialność i obowiązki związane z rodzinnym gospodarstwem, z którymi zresztą radzi sobie bardzo dobrze.
Fajnie też zostało pokazane poszukiwanie i poznawanie własnego głosu, a także emocje z tym związane. Zapewne nikt o tym na co dzień nie myśli, ale nasz głos to część naszej tożsamości, a jego kondycja może być odzwierciedleniem naszego wewnętrznego stanu. Szerzej na ten temat możecie posłuchać tutaj, Ania Sokołek w ramach TEDx opowiada swoją wokalną historię.

Na studiach, przez jeden semestr miałam przedmiot, który nazywał się surdopedagogika i traktował on o edukacji i rehabilitacji osób niesłyszących bądź słabo słyszących. W trakcie jego trwania nauczyłam się alfabetu migowego, a nawet pamiętam jeszcze jak wymigać jedną dość znaną pioseneczkę. Jednak najbardziej utkwiła mi w pamięci pewna anegdotka przytoczona kiedyś przez prowadzącą, o chłopcu, którego marzeniem były czarodziejskie rękawiczki, komukolwiek by je dał, ten po włożeniu ich od razu potrafiłby migowy i chłopiec nie miałby już problemów z komunikacją z kimkolwiek. Oglądając ten film, automatycznie sobie o tym przypomniałam. Bo przecież nie wszyscy niesłyszący potrafią czytać z ruchu ust, a nawet jeśli to jest jeszcze o wiele większy problem, czyli wydawanie dźwięków, które mają tworzyć słowa i zdania, których się jednocześnie nie słyszy. Ja sobie tego nie wyobrażam, ale wielu to potrafi. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć jak wygląda życie osoby niesłyszącej, albo jak wyglądają kontakty takiej osoby z osobami słyszącymi to zawsze można sięgnąć do źródła i pozyskać takie informacje z pierwszej ręki, a umożliwia to Żywa Bibioteka, o której pisałam tutaj już nie raz, nie dwa. Co więcej, w tym roku wrocławska Żywa Bibioleta organizuje 13 czerwca warsztaty właśnie o tematyce kultury osób niesłyszących, mają się też pojawić elementy nauki języka migowego, tutaj macie trochę więcej informacji. Zapisy są do 5 czerwca.






12 komentarzy:

  1. jeśli chodzi o niepełnosprawnych, np właśnie niesłyszących, nie mją oni niestety łatwego życia w Polsce... a jeśli chodzi o zdjęcia - wyglądasz fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To piękno Warszawy, które uchwyciłaś, to przede wszystkim zasługa Twoich zdjęć. Warszawa potrafi być piękna, jeśli spojrzy się na nią "dobrym okiem", a Ty zrobiłaś to idealnie.
    Co do francuskiego piękna - ostatnio również coraz częściej sięgam po francuskie filmy. Mają swój niepowtarzalny urok.

    OdpowiedzUsuń
  3. CIekawe, jak mieszkałam w Polsce była bardziej na bieżąco jeśli chodzi o filmy francuskie... ech paradoks;)
    O nowym Ozonie nawet nie słyszałam, a chętnie bym obejrzała, bo bardzo lubię tego reżysera. A na rodzinę Belier mam chrapkę od dawna.

    Piękne zdjęcia, świetna sukienka, wygląda na przemiły materiał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dziwne wrażenie, że Cię spotkałam! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. skąd sukienka?

    OdpowiedzUsuń
  6. Planuję w czerwcu mały wypad do Warszawy!!! Piękne miasto!!! Chcę je wreszcie przejść na piechotę ;).

    Sukienka jest świetna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warszawa jest spoko, ale Wrocław lepszy, zapraszamy do nas ;D

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia uwielbiam Warszawę :) pozdrawiam Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Łoooo, ale mi się podoba ten zestaw. Kapelusz jest cudną kropką nad i. Suknia też świetna.

    OdpowiedzUsuń