.

.

czwartek, 1 stycznia 2015



Rok 2009 był rokiem szczególnym. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Kiedy 5 lat temu zakładałam tego bloga, nie sądziłam, że ta wtedy, wydawać by się mogło, błaha decyzja tak mocno determinować będzie  moje dalsze  życiowe poczynania.





Nigdy nie robiłam końcoworocznych podsumowań na blogu. To jest pierwsze. Wiem, że są one w blogosferze popularne, a nawet wskazane, ale do mnie nigdy to nie przemawiało. Lubię o sobie myśleć jak o długodystansowcu. Rok to przecież zaledwie chwila. Rok to żadna perspektywa. Czasami, żeby coś ocenić trzeba się oddalić znacznie bardziej od punktu zero. Czasami muszą minąć lata. Wtedy można spojrzeć wstecz, przyjrzeć się jeszcze raz tym wszystkim podjętym decyzjom, sytuacjom, problemom, wtedy jeszcze raz można poddać wszystkie działania i doświadczenia ponownej analizie. Dystans jest tu nieoceniony.



Pierwotną ideą powstania tego bloga było powołanie do życia odpowiedniej przestrzeni na moje zdjęcia. Fotografia wówczas skradła mi serce, czas i większość myśli (kto by myślał o maturze kiedy trzeba opracować makijaż i fryzurę dla modelki na weekendową sesję). Kiedy ktoś pytał, czy wiążę z tym swoją przyszłość parskałam tylko i prosiłam, żeby nie opowiadać głupot. Największą obelgę upatrywałam sobie w tym gdyby ktoś postrzegł mnie jako jedną z tych miliona dziewczynek, które w całej swej różowości myśli i beztrosce rozprawia o swoich planach zostania wielką fotografką (love forever, umrę z aparatem w dłoni), po czym po paru miesiącach temat się urywa, wszystko cichnie. Płomyk jarał się mocno, ale tylko przez sekundę. Takie fajerwerki. Dużo hałasu, trochę światła i skier, by po sekundzie już tylko zapach siarki przypominał by cokolwiek w ogóle się wydarzyło. Słowa wyrzucane na wiatr i zapominane.

Nie przyznawałam się wiec nie tylko przed innymi, ale i przed sobą, że jest to dla mnie ważne, że czuję że to ma sens. Liczyło się za to uczucie, że postępuję słusznie pozostając w zgodzie ze sobą. Robiłam więc swoje, ćwicząc, udoskonalając swoje umiejętności i nabierając doświadczenia. Na tym się skupiałam. Tak przez te lata wprowadziłam w życie, dziesiątki pomysłów, organizowałam czas i ludzi, uczyłam się jak najlepiej przekazywać drugiej osobie co chcę uzyskać przed obiektywem i nie tylko.

W 2012 zorganizowałam we Wrocławiu pokaz mody jeździeckiej dla Hipponaliów. W 2013 założyłam własną działalność i już w 2014 jako firma wykonałam fotoreportaż dla organizatorów Mistrzostw Europy Młodzieży w Powożeniu Zaprzęgami, które odbyły się w Książu. Nie był to jedyny reportaż w tym roku, z którym przyszło mi się zmierzyć, ale niewątpliwie największy skalą, najbardziej dochodowy i najmilej wspominany jeśli chodzi o komfort pracy (daj fotografowi wolną rękę i przestrzeń do działania, a zaskarbisz sobie tym jego serce i pozyskasz jego względy wdzięczność:)). 







Jestem humanistką. Wierzę w ludzi. Dlatego też zawsze dokładałam starań aby podczas współpracy z kimkolwiek wydobyć drugiego człowieka to co najlepsze, wyłowić i wzmocnić jego mocne strony, uczynić z nich atuty współpracy, co będzie miało realne przełożenie na komfort pracy i późniejsze efekty. W słuszności tego podejścia utwierdziły mnie studia które podjęłam (pedagogika, edukacja dorosłych), dodatkowo otwierając oczy na wiele innych rzeczy. Być może nigdy nie będę pracować bezpośrednio w zawodzie, ale wiedza, którą otrzymałam ukształtowała mnie i stanowi dla mnie wartość, z której korzystam na co dzień. 








Rozkochałam się też w fotografii ślubnej. Przeglądając kiedyś Vogue'a natknęłam się na ślubną sesję zdjęciową, która była istną esencją subtelności, piękna i dobrego smaku. Ustanowiłam sobie wtedy cel tworzenia podobnej jakości, wiedziałam, że potrafię. Kiedy ludzie czują się z Tobą dobrze i komfortowo zachowują się bardzo naturalnie, swobodnie, wtedy właśnie można do woli łapać ich wszystkie ulotne emocje, najdrobniejsze gesty, spojrzenia, wtedy z najprostszych, najbanalniejszych wydać by się mogło detali, tworzą się baśnie, a nic tak nie pokrzepia Kokijażowego serca jak piękno i baśnie! 






Te 5 lat, to także 5 lat mniej lub bardziej luźnych przemyśleń, refleksji, wyrażania własnego zdania. Po cóż byłby mi blog, gdybym nie mogła przez niego przemawiać? Lubię powtarzać, że milczenie jest przywilejem, na który kobieta we współczesnym świecie  nie może sobie pozwolić.






Moda, popkultura, zjawiska i procesy społeczne, historia, sztuka i użytkowość. Naczynia połączone, które nieustannie zajmują moje myśli. Poświęcam tym tematom bardzo dużo swojego czasu ponieważ mnie nurtują i wręcz proszą się aby je zgłębiać...






















Powoli zbliżam się do momentu, w którym powinnam zdradzić nieco ze swoich planów co do dalszej blogowej działalności. A ostrzegam, szykują się zmiany! Jeśli się tego podejmę to czeka mnie bardzo dużo pracy (zapewne nie obędzie się też bez potu, krwi i łez). Chcę mianowicie wprowadzić nową wartość, z której będą mogli korzystać także inni (w sensie, że Wy). Może to wpłynąć na zmianę charakteru bloga (ale wcale nie musi! wyjdzie w praniu...). Może być też tak, że posty początkowo będą się ukazywać rzadziej, ale chyba zgodzicie się ze mną, że lepiej jest postawić na jakość niż na częstotliwość? A poza tym wielkie rzeczy, wymagają wielkich przygotowań!



6 komentarzy:

  1. 5 lat!! Gratuluję wytrwałości!
    Piękny wpis. Prosto traktuje o tym co się przez ten czas działo, bez zbędnych ozdobników, ale nadal przekazuje istotę Twojego blogowania.

    Ze zdaniem "Moda, popkultura, zjawiska i procesy społeczne, historia, sztuka i użytkowość. Naczynia połączone, które nieustannie zajmują moje myśli. Poświęcam tym tematom bardzo dużo swojego czasu ponieważ mnie nurtują i wręcz proszą się aby je zgłębiać..." się w 100% identyfikuję! Czasem mam wrażenie, że sama nie nadążam za swoimi myślami, ciągle coś ze świata filmu łączy mi się z modą, a to z kolei z społeczeństwem, co w całości obserwuję i analizuję razem, a potem osobno, na końcu łącząc z czymś jeszcze. Życie. Ot co! Lubię odkrywać nowe odniesienia i zastanawiać się nad tym gdzie to wszystko podąża.
    Może mogłabyś polecić jakieś książki albo publikacje z dziedziny psychologii społecznej albo socjologii, które nie są stricte "naukowe"?
    Ostatnio czytam Zakupologię Lindstroma, która właśnie ujmuje człowieka w ramach społeczeństwa i jako jednostki podejmującej decyzje zakupowe. Jest tam co nie co o regułach wpływu, podświadomości i świecie reklamy w tym wszystkim.

    Życzę Ci Kokijaże więcej wyzwań, siły, łapania chwil i blogowania w takiej jakości jakiej sobie życzysz, bo to i dla nas z korzyścią będzie!
    Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Happy new year

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci, aby ten Nowy Rok był przynajmniej tak samo udany jak w poprzednich latach, a nawet lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marto !!! Przede wszystkim to życzę Ci zdrowia !!! Abyś mogła dalej pracować nad sobą! Zdrowie jest najważniejsze!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ile pięknych rzeczy się wydarzyło! a ile pięknych zdjęć zrobiło ♥
    szczęśliwego nowego roku ślicznotko!

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, Kokijaże Kokijaże! Bloguj i fotografuj nam jak najdłużej! :D

    OdpowiedzUsuń