.

.

środa, 10 grudnia 2014



Znowu nazbierało mi się trochę fajnych rzeczy, które chciałabym pokazać również Wam...


Zacznę może od wpisu Mo, który jest jakże idealny i adekwatny wobec obecnego przedświątecznego, zakupowego szału. Z serca polecam jego lekturę. Trochę mniej przedświątecznej napinki,  odrobinę więcej refleksji nad tym co jest w życiu naprawdę ważne... a co całkowicie zbędne.

Pozostając w temacie minimalizowania konsumpcyjnej łapczywości, u Styledigger znowu pojawił się ciekawy post w tymże właśnie nurcie, tym razem w kontekście książki Marty Spały "Mniej". Uwielbiam kiedy Joasia pisze o minimalizmie, jest się czym inspirować!

Przeglądając ostatnio wypuszczone edytoriale, napotkałam dwa które mocno skojarzyły mi się z Bjork i islandzkimi klimatami. Zdjęcia możecie zobaczyć tu i tu, gdzie dodatkowo przy drugiej sesji włosami zajmował się człowiek o imieniu Bjorn* (coś jest na rzeczy!).

Na You Tube właśnie pojawiło się nagranie z tegorocznego pokazu Victoria's Secret. Noo trzeba przyznać ludzie z VS ostro wzięli się tym razem za promocję, w social mediach aż wrzało. Pokazy VS wiążą się zawsze z fantastycznym show, ale jeśli mam być szczera, to jeśli chodzi o stylistykę produktu o wiele bardziej podoba mi się bielizna typu Rilke czy Charlotte Rouge, właśnie z czymś takim kojarzę piękno, magię i zmysłowość.

Mam też w zanadrzu dwa filmy! Ostatnio byłam na Whiplashu, filmie bardzo dobrze ocenianym i w sumie hmm myślę, że warto go obejrzeć, ale muszę się też przyznać, że trochę na co innego się nastawiałam. Whiplash na pewno nie opowiada historii o pasji, tutaj  na pierwszym planie od początku do końca jest (niekoniecznie zdrowa) ambicja. Mordercze treningi, krew pot i łzy, do tego dość urokliwa twarzyczka chłopca przypominającego nieco młodego Elvisa Presley'a. Aż tyle i tylko tyle.

Interstellara za to polecam bez cienia zawahania.  Przepiękna muzyka Hansa Zimmera, Jessica Chastain i jej młodziutka wersja Mackenzie Foy (tutaj najchętniej wkleiłabym serduszko), a także cała strona wizualna sprawiają, że mimo iż oglądałam go jakiś miesiąc temu, dalej łapię się na tym, że momentami wciąż go rozpamiętuję.






* Jak syn Ragnara z Wikingów! Coś na bank jest na rzeczy!

10 komentarzy:

  1. złości mnie klimat Bożego Narodzenia - złości mnie ta presja do wydawania pieniędzy, pucowania mieszkania, strojenia go w tyle girland ile tylko pod sufit wlezie.
    oczywiście - nikt mnie nie zmusza do kupowania, ale jest takie uczucie bycia gorszą, jeśli się ton prezentów nie znosi do domu z każdej do galerii handlowej podróży i jeśli mocy skandynawskich dodatków się na parapecie nie poustawiało (nawet jeśli ustawione tam miałyby być zeżarte przez koty).

    no nic - w każdym razie całe szczęście, że w moim rodzinnym domu ten pie*dolec nie jest już tak nasilony jak kiedyś :>

    świetny jest ten sweter!
    na chłody i mrozy jak znalazł!

    OdpowiedzUsuń
  2. skąd taki piękny sweter?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaleziony miesiąc temu w second handzie :>

      Usuń
  3. nie może być! :o gdzie takie perełki wynajdujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiennie pl. Legionów (Wrocław), praktycznie tylko tam chodzę jeśli chodzi o second handy :>

      Usuń
  4. Widzę, że nie jada poleciłam lekturę mądrych wpisów Moniki w ramach przedświątecznej lektury obowiązkowej :) U mnie w tym roku słów christmas choćby nie wiem co! Uwielbiam zestawienie śliski czarnych legginsów ze swetra oversize. I też najczęściej łączę to z moim ukochanym, wielkim szalem w szkocką kratę z jednej, i pepitką z drugiej strony :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie swetry są idealne na jesienno-zimowe chłody.
    Świetny look<3

    OdpowiedzUsuń