.

.

niedziela, 14 września 2014

Słów parę o konsumpcjonizmie i nie tylko



Jest taki film fantasy z lat 80tych, Labirynt, przewodzi tam motyw wędrówki, również tej w głąb siebie.
Jest tam pewna scena, gdzie główna bohaterka trafia na wysypisko najrozmaitszych, rzeczy, sprzętów, gratów, wchodzi tam w interakcję z jednym osobników zamieszkujących to wysypisko, który stara się podstępnie odwieźć od celu w jakim przybyła  i omamić powołując się na wartość posiadania. Przypominam sobie o tej scenie zawsze kiedy porządkuję swoje rzeczy, selekcjonuję ubrania, tudzież kiedy chcę kupić coś nowego i mam wątpliwości, czy na pewno jest mi to potrzebne. Zbieractwo, gromadzenie dóbr, początkowo niewinne po chwili przeistacza się w maniakalną obsesję. Shopping, mam z tym słowem same negatywne skojarzenia. Moment, w którym  robienie zakupów staje się rozrywką. Produkt przestaje być ważny, tu chodzi o samą czynność. Konsumpcja dóbr staje się niejako sportem.

Nie, wobec takiego nie jestem w stanie wykrzesać ani jednej pozytywnej emocji. Nie widzę niczego fajnego, chwalebnego czy wzniosłego w zagracaniu sobie życia. Bo zbieractwo, tudzież kolekcjonerstwo do tego właśnie najczęściej prowadzi, do powolnego zmniejszania się przestrzeni życiowej, wypełnianej sukcesywnie przez rzeczy martwe. Im bardziej człowiek skupia się na haśle "mieć", tym bardziej zapomina o "być". A bywa tak niestety najczęściej dlatego, że człowiek upatruje sobie drogę do "być" właśnie przez "mieć".
Ktoś może powiedzieć: ale przecież wszystkie te rzeczy są mi potrzebne żeby wyrażać siebie! Jasne, nasze wnętrze zawsze będzie chciało eksponować się na zewnątrz w ten czy inny sposób, m. in. również przez ubiór. Ale uwaga, nie jest do tego potrzebna garderoba zajmująca przestrzeń 10m/2, zapełniona ciuchami i morzem butów. Nie. Czasem żeby wyrazić siebie wystarczą jedne podarte jeansy i wyciągnięty sweter (tutaj akurat przypomniał mi się pan hipis spotkany ostatnio na ulicy). Czasem wystarczy jedna sukienka i jedna para TYCH wyjątkach butów, ale odejdźmy już od tej jednej nieszczęsnej kategorii jaką są ciuchy, przecież wyrażać siebie można na tysiące sposobów! Zachowaniem, sposobem bycia. Słownictwem, tym jakie mamy ulubione powiedzenia i jakich słów nadużywamy. Tym co robimy, czym się zajmujemy. Wyrażaniem swoich poglądów i przekonań. Ta lista jest długa, warto dbać o każdy z tworzących ją punktów, a rzeczy martwe, to tylko martwe rzeczy...







10 komentarzy:

  1. Prześliczna stylizacja i bardzo ładne zdjęcia gratulacje dla fotografa
    Zapraszam do mnie zachęcam do komentowania moich postów i obserwowania mojego bloga
    juliasplacesfashions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale piękne zdjęcia! i stylizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytałam Twoją notkę to zaczęłam sobie przypominać jaki ze mnie kiedyś był zakupoholik. Wszystkie pieniądze jakie udało mi się zaoszczędzić potrafiłam przetrwonić na ubrania, buty i dodatki, a teraz jak sobie uświadomiłam ile rzeczy potem tak na prawdę nie nosiłam, bo były kupione pod wpływem impulsu, rzeczy faktycznie nie w moim style. A potem zalegały w szafie i czekały na swój dzień, który rzadko kiedy nadchodził. Teraz kupuję rozważnie, wiem co jest w moim stylu, czego szukam, wchodząc do sklepu nie szukam na siłę jakiś rzeczy "żeby tylko coś kupić" bo to bez sensu. Wchodzę, popatrzę, nic nie znajduję wychodzę. A jak znajdę coś fajnego, ale zabija mnie wtedy cena czekam na jakieś promo i wtedy kupuję. Szukam perełek w sh, przez co bazę dla swojej szafy już znalazłam. Teraz tylko do niej co najwyżej szukam rzeczy z efektem WOW :)
    Nauczyłam się kupować, ale nosić, a nie po prostu kupować dla samej satysfakcji kupowania.

    Podziwiam Cię w tym kapeluszu kochana! Mega Ci pasuje. A czarny to zdecydowanie Twój kolor. No i masz rację, człowiek nie wyraża siebie tylko poprzez ubrania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, gromadzimy i to dużo za dużo. Jeszcze najgorzej jak ktoś ma w sobie za dużo sentymentalnych nut, bo wtedy ciężko jest coś wyrzucić lub oddać. Niemniej jednak da się to rozwiązać, da się ograniczyć zakupy do minimum i dochodzić do tego, co faktycznie jest nam niezbędne, a co jest tylko bańką mydlaną reklamy, która zaraz pęknie, a jakaś inna firma nadmucha kolejną.
    Ważne, żeby znaleźć we wszystkim rozsądek.

    Zdjęcia fantastyczne!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak nie lubię takich looków (kapelusz i sukienka "czarownicy") tak w tym wypadku bardzo mi się podoba! nie jest czarownicowato, jest przyciągająco, tajemniczo i wbrew pozorom na luzie. To pewnie zasługa wspaniałych zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kapelusz to strzał w dziesiątkę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne miejsce do zdjęć, również lubię tam pstrykać ;-) Super wyglądasz!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. I love an all black ensemble.
    You look stunning.

    Love Vikee
    www.slavetofashion9771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. swietny look, drugie zdjecie mega :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam czytać twoje teksty, a z tym się zgadzam w 100% :)

    OdpowiedzUsuń