.

.

środa, 20 sierpnia 2014

Wygoda


Nie raz pisząc o swoich preferencjach, podkreślałam jak ważna jest dla mnie wygoda noszonych przeze mnie ubrań. Zawsze głośno parskam, kiedy słyszę stwierdzenia typu: Dla piękna trzeba cierpieć, czy prawdziwa moda jest niewygodna. Zawsze z niesmakiem kręcę głową, kiedy słyszę jak ludzie powtarzają takie brednie. Nie uznaję takich rzeczy. Moda jest dla mnie, a nie ja dla niej. To ja noszę ubrania, a nie na odwrót. Jeśli dany element garderoby choćby zawiera namiastkę niewygody, jeśli materiał posiada choćby cień szorstkości, a zamek w sukience jeśliby tylko, niemal niesłyszalnie, szeptał groźby o możliwości wpijania się w skórę, to dana rzecz z góry skazana jest na eliminację. Twartkim trzeba być, nie mientkim. Selekcja musi być ostra. W przeciwnym razie człowiek będzie łazić i denerwować się, że sweter go gryzie, spodnie za bardzo obciskają, a zamek w sukience doprowadza do szaleństwa, lub po prostu da za wygraną i jego szafa będzie zawierać sterty wybrakowanych, nienadających się do użytku  ciuchów. To samo tyczy się butów. Na liczeniu na to, że się rozejdą, można się nieźle przejechać. Delikatnie obcierają przy przymiarce? Nie bierz. Niby wszystko spoko, ale coś jest jednak nie tak? Nie bierz. Bardzo spodobały Ci się te z mega wysokim obcasem, mimo, że na co dzień biegasz w trampkach? Zastanawiasz się? Nie bierz tego dziadostwa. Kup trampki. Wygodne.

Buty, które możecie zobaczyć niżej na zdjęciach mam już chyba z dwa lata. Od początku były raczej miękkie, a dwuletnie użytkowanie dodatkowo zrobiło swoje. Bardziej rozdeptanych butów chyba nie miałam, uwielbiam je! Chodzenie w nich to sama przyjemność. Nawet, albo i zwłaszcza, jeśli chodzić trzeba cały dzień. Wygląd ma tu drugorzędne znaczenie. Poza tym, podoba mi się ich swoista brzydota. Nie jest to odosobniony przypadek, kiedy coś pozornie nieatrakcyjnego może być pociągające. Ot paradoks! Przynajmniej na pierwszy rzut oka... bo już przy drugi spojrzeniu, wydaje się to być całkowicie logiczne i zasadne. Myśl tą i podobne zapewne jeszcze podejmę w przyszłych postach. A póki co, uciekam wykorzystać resztkę wolnego czasu i nadgonić zaległe lektury!








13 komentarzy:

  1. Myśl 1: Dobre buty ładnie się starzeją, te takie są;)
    Myśl 2: Masz dar nie tylko do fotografowania ale i do pozowania:)
    Myśl 3: Do tych cech przeszkadzających w ubraniach/butach dodałabym też materiał z jakiego coś jest zrobione. Pięknie wyglądający sweter z akrylu będzie piekielnie wkurzający w użytkowaniu, a w zwiewnej sukience z poliestru można się w upale ugotować.

    OdpowiedzUsuń
  2. ojj uwielbiam te buty! moim zdaniem są piękne, bo ze wspomnieniami! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się napatrzeć na te zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia i w zupełności się zgadzam wygoda i komfort przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  5. na niektórych zdjęciach przypominasz mi Cosette Munch!
    A co do ciuchów, jestem podobnego zdania. Sama popełniałam te błędy nie raz i nie dwa, w rezultacie czego mam kilka par szpilek, które założyłam raz lub dwa w życiu... choć lubię się katować wysokimi butami od wielkiego dzwonu, to na co dzień panuje pełen luz, graniczący czasem z niechlujstwem. Chociaż zauważyłam też, że powoli z tego wyrastam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Buty z charakterem. Nie wiem co masz na sobie, ale zgaduję, że to chyba czarna sukienka. Fajny ma materiał.

    Ja niestety idę na kompromisy zwłaszcza jeśli chodzi o buty. Szkoda, że szpilki muszą być takie niewygodne na dłuższą metę :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjnie pozujesz i masz bardzo "fotogeniczną" urodę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Alleluja! Bardzo mi miło spotkać osobę o podobnych preferencjach ;) Miło mi też oglądać Twoje wygodne stroje, a nie tylko takie, które ładnie wyglądają na zdjęciach, a do chodzenia na co dzień się nie nadają. Zresztą ogólnie jest mi miło i w takim miłym nastroju miło pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie buty podobają się i to jak! Są świetne!
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. buty są świetne i wyglądają, jakby były "robione" na Ciebie :)
    ja mam bardzo podobnie z kwestią wygody - jak się w czymś czuję przebrana, jak mi w czymś jest niewygodnie, to za żadne skarby świata tego nosić nie będę.
    dlatego też latem, do pracy, na plażę i zakupy nie zakładam szpilek ani innych wysokich obcasów.
    bo nie lubię się męczyć.
    bo lubię móc gdzieś pobiec, jeśli jest taka potrzeba. a nie kuśtykać smętnie za uciekającym mi sprzed nosa tramwajem.


    świetne są te Twoje zdjęcia!
    bardzo!
    przyciągnęły mnie do Ciebie :)
    chyba będę tu wracała często ;)

    OdpowiedzUsuń