.

.

środa, 8 maja 2013

Kobietom bardziej patrzą na ręce





Zaczęło się od Muzycznej Bitwy. Etapy końcowe. W finale cztery zespoły, w tym jeden z dziewczyną na wokalu. Ktoś nie strzymał i pada komentarz: To nie konkurs piękności! Ale, że co przepraszam? Na co to, po co to komu? Jak można było pieprznąć tak bzdurną złosliwość?

Potem było już tylko gorzej. Opowiedziano mi jeszcze parę  historii jaki potencjał zwykła widzieć męska publiczność w wokalistkach, basistkach, dj-kach etc... Powiem tak, jest chujowo.

Nawet ostatnio w niedzielę Radzka przywołała na facebooku anegdotkę z życia wziętą jak to do pewnej dj-ki podchodzi jakiś niezorientowany, urwany chyba z choinki chłopina i zapytuje, kto będzie grać. Ona wskazuje na siebie, a on odpowiada: aaa dziewczyna, nie dj? Nie, zdecydowanie nie czuję się tym rozbawiona. 
Ostatnim gwoździem do trumny (czy jakoś tak...) był artykuł o seksizmie na rynku muzycznym, do którego linka znalazłam u The Aunties. Zasmucona i zagniewana poszłam się zapytać, upewnić w sytuacji, czy faktycznie jest kiepsko, czy to tylko takie tam urojenia, zbiorowe halucynacje, czy też alergia na pyłki dziwnie się u mnie objawia. 
Na The Aunties ciotki (tak mówią o sobie adminki) gromadzą masę dobrej muzyki, informują o nowinkach, o tym kto się w najbliższym czasie pojawi we Wrocławiu i gdzie zagra. Wiedzą wszystko. Poszłam zatem do Oli Hołyńskiej, jednej z nich, na kawę co by opowiedziała, jak to z jej perspektywy wygląda:



Może zacznę od anegdoty, jakiś czas temu rozmawiałam z Lottie- właścicielką wytwórni Geisha i świetną dj-ką. Opowiadała jak kiedyś przyjechała do klubu z przyjaciółmi (mężczyznami) i mimo tego, że ona stała z nimi to każdy kto podchodził i nie wiedział, że ona to Lottie, pytał który z panów jest dj-em. Czyli w dalszym ciągu nie jest oczywistym, że kobiety biorą sie za muzykę, za tworzenie i z góry założenie jest, że to jest męski świat i tylko mężczyźni do niego należą. Kobiety są, owszem, ale w mniejszości.

Dziewczynom, z którymi się spotkałam w Polsce nie przeszkadza, że są postrzegane jako taka atrakcja wizualna, że: o ładna dziewczyna, jeszcze gra to oo super, ekstra! Zdrowe podejście do swojej obecności na scenie ma An On Bast, która podczas III Konferencji Muzycznej Audioriver powiedziała, że ona nie widzi rozróżnienia na męską/kobiecą muzykę, ważne jest to co chcesz przekazać, a to jest niezależne od płci.

Głośną sprawą ostatnio był dziesięciominutowy film o Ninie Kravitz. Ten film został mocno skrytykowany, tak na nią usiedli, że to było nie do wyobrażenia. Jest tam taka scena gdzie Nina bierze kąpiel. Od razu razu padło hasło, że ona chce się lansować przez swoje ciało, że sprzedaje sex a nie muzykę. To jest dla mnie chore, że od razu taki temat się uaktywnił. Ten 'film' był o jej życiu, skoro uznała, że scena w wannie jest ok i się na nią zdecydowała to nic nam do tego.

Anja Schneider jedna z czołowych producentek w Berlinie kiedyś powiedziała, że najbardziej krzywdzącą rzeczą jaką ona usłyszała od mężczyzny po jednym z zagranych setów to była karteczka z numerem telefonu i dopiskiem: Jeśli się tak dobrze pieprzysz jak grasz to zadzwoń.

Takie rzeczy się dzieją i najgorsze jest to, że chyba same kobiety tego nie widzą. Ja nie wymagam żeby każda kobieta, która się bierze za muzykę była od razu feministką, ale tu chodzi po prostu o zauważanie. Spoko, nie musisz zaraz organizować jakichś działań przeciwko dyskryminacji, ale przynajmniej mów otwarcie, że jest taki problem, moim zdaniem jest.




Jako podsumowanie proponuję wspominany wyżej filmik o pięknej, utalentowanej i niewątpliwie inspirującej kobiecie, Ninie Kravitz.


8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że ktoś porusza takie tematy na blogspocie, szczególnie, jeśli osoba wykazująca się taką wrażliwością i myśleniem jest wśród znajomych :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy i ważny temat poruszasz, niestety, również innych branżach jest podobnie. Trzy lata walczyłam o godne moich kwalifikacji stanowisko i wreszcie mi się udało zmienić pracę na satysfakcjonującą, ale wcześniej mając trzy fakultety i znając trzy języki obce pracowałam jako asystentka zarządu i musiałam wysłuchiwać niewybrednych komentarzy na temat mojego wyglądu typu "Krzysiu, jak to fajnie na kawkę do ciebie wpaść, fajne laski można sobie pooglądać" itepe. Również szef nie pozostawał dłużny, gdy wzięłam na kredyt samochód, na który zresztą odkładałam już jakiś czas pieniądze zasugerował, że albo kupił mi go "bogaty tatuś" albo "ustawiony narzeczony", gdy powiedziałam, że sama go kupiłam stwierdził, że sama to mogę sobie co najwyżej buciki albo sukieneczkę kupić (sic!). Na szczęście te czasy mam już za sobą. Może w tym momencie generalizuję, ale wg mojego doświadczenia żeby być docenioną, kobieta musi być co najmniej dwa razy lepsza od mężczyzny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję i jednocześnie gratuluję świadomej postawy, zarówno własnej wartości jak i zaistniałych niesprawiedliwości, ponieważ wiele kobiet jej nie widzi i automatycznie postrzega siebie jako gorsze niż w istocie są, a podobne traktowanie za normalne.
      Masz całkowitą rację, kobieta musi być co najmniej dwa razy lepsza od mężczyzny żeby się z nim "zrównać" już nie mówiąc o przebiciu.

      Usuń
  3. Byłam bardzo ciekawa co napiszesz! Nie tylko w branży muzycznej kobiety muszą "się nasłuchać komentarzy" i 100 razy bardziej starać, żeby ktoś merytorycznie docenił ich pracę. To jest bardzo irytujące i niesprawiedliwe, ale te stare schematy z zamierzchłych czasów są niestety powielane przez młodych, wydawałoby się otwartych na świat facetów.
    Nie to żebym była feministką w 100%, ale nie podoba mi się traktowanie kobiet i wrzucanie ich do jednego wora...

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, ten problem jest niemalże wszędzie, jednak ja chciałam go zawęzić do przykładu muzyki, zwłaszcza, że muzyka (i moda) uchodzi za uniwersalny język, który nie zna płci, ani ras.
    Racją jest również, że mimo upływu lat schematy wciąż są powielane, ale niestety nie tylko przez mężczyzn, również przez kobiety, które godzą się bez słowa skargi, a wręcz z uśmiechem na podobne współistnienie, mało tego pouczają swoje córki i wnuczki tak aby i te kontynuowały owe schematy.

    OdpowiedzUsuń
  5. no niestety w Polsce dominuje jeszcze stereotypowe myślenie w wielu kwestiach... ! Ale nie wolno sie poddawać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne pozytywne podejście, zdecydowanie nie wolno :))

      Usuń
  6. pięknie to napisałaś i w 100% się z tobą zgadzam :)kochana! ależ ja jestem opóźniona, dopiero teraz przypomniało mi się, że miałam do ciebie napisać z tym snem! omg <3 krejzolka <3 nie słyszałam jeszcze abym się komuś śniła <3

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń