.

.

piątek, 17 maja 2013

Artystka obecna


Dla wielu sztuką jest wciąż tylko ten stary obrazek zamknięty gdzieś w jakimś zakurzonym muzeum, namalowany przez martwego od stu lat (im dłużej martwy tym lepiej) gościa, którego pani w podstawówce pokazała jako wielkiego artystę. Claude wielkim artystą był! Pablo wybitnym był! Vincent... ah Vincent! Ja? Wzruszam ramionami. Martwa natura nigdy nie budziła we mnie większych emocji niż te, które objawiają się wzruszeniem ramion. To w sumie dość zabawne, twórczość uznana za sztukę przez wielkie S, spotka się najczęściej z gwoździem, plakietką i zamyślonym potakiwaniem odwiedzających, którzy tak naprawdę nie czują nic. Twórczość, którą można zakwalifikować pod sztukę, z wielkim, ale znakiem zapytania (często straszliwie oburzonym znakiem zapytania) dziwnym trafem wywołuje całą gamę emocji u przypadkowego odbiorcy, od oburzenia zaczynając.

Żywym przykładem (z naciskiem na żywym) jest twórczość Mariny Abramović. Prawdziwa pionierka performensu, której prace budzą silne emocje, prace, które zapadają w pamięć, które łapią Cię za kark i każą odczuwać, ale także myśleć. Można nie lubić performensu, ale jedno jest pewne, nie można przejść obok niego obojętnie. Dlatego chciałabym was zachęcić do obejrzenia filmu dokumentalnego o niej, o jej życiu i o sztuce, którą przez lata tworzyła. Film pokazuje również kulisy i realizację jej największej akcji artystycznej, która odbyła się w nowojorskim Museum of Modern Art w 2010 i która była swoistym podsumowaniem jej życia i dorobku. Marina przez trzy miesiące, po siedem godzin dziennie siedziała bez ruchu, bez słowa w jednej z sal MoMA. Jej zadaniem było spojrzeć na każdego kto usiądzie na przeciwko niej. Odwiedziło ją pół miliona ludzi.

Ludzie spędzają nad dziełem sztuki najwyżej 30 sekund. Chciałam zmusić ich do koncentracji, wyrwać na chwilę ze świata. Osiągnęła swój cel w stu procentach.


Żeby napisać o Marinie pomyślałam, kiedy zdałam sobie sprawę, że zbliża się Noc Muzeów (jest już jutro), ale i że tego samego dnia rozpoczynają nam się dwudniowe Pogaduchy Blogerów. Ja i mój aparat będziemy obecni:).









22 komentarze:

  1. Piękne miejsce na zdjęcia, bardzo ładna sukienka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. naszyjnik zniewalający :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jesteś niesamowicie fotogeniczna! piekna sesja!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia! Piękna sukienka :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka romantyczna Pani! Piękna!

    Marinę Abramović znam, ale nie wiem czy to jest na moją wrażliwość odpowiednie...
    A noc muzeów rozważam bo bardzo chciałam iść!

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie; DD

    zapraszam


    www.live-style20.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. adorable dress

    http://ollyvialaura.blogspot.com/2013/05/featured-gogirl-magazine-may-2013-issue.html

    OdpowiedzUsuń
  8. awesome

    http://ollyvialaura.blogspot.com/2013/05/featured-gogirl-magazine-may-2013-issue.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia są mistrzowskie, a sukienka rewelacyjna. Jesteś piękna. <3
    Zgrzeszyłabym , gdybym nie zaobserwowała !

    A G A T H I E

    OdpowiedzUsuń
  10. obejrzałam filmik. Dobrze! :D Noc muzeów zawsze fajna opcja :) przepiękna sukienka i oczywiście Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajna opcja, ale często ciężko się dostać do niektórych punktów bo a tak oblegane, kolejki potrafią się ciągnąć kilometrami :O

      Usuń
  11. I love the colour of your dress!

    OdpowiedzUsuń
  12. świetnie Ci w tym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ach! piękną masz sukienkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękna sukienka, ma śliczny kolor :)
    Pozdrawiam, DaisyLine

    OdpowiedzUsuń