.

.

piątek, 28 października 2011

 Tysiąc lat minęło odkąd ostatni raz pisałam tu o swoich wesołych rozmyślaniach. Troszkę długooo... to może na dobry początek pochwalę się tym , że każdym najmniejszym kawałeczkiem swojego ciała czuję jak drąży mnie wirus. Wystarczyło wrócić do Ząbkowic... i teraz każde wypowiedziane zdanie kończy się u mnie kichnięciem. Grande!










1 komentarz: