.

.

wtorek, 7 września 2010

Najpierw tekst piosenki wysłuchanej gdzieś nie wiadomo gdzie, potem artykuł w gazecie kupionej trochę z przypadku, trochę w desperacji związanej z jeszcze niedawnymi ulewami... i poczułam jak na ramionach osiada mi coś ciężkiego. Zaczęłam się podejrzewać o powolne, jednak konkretne zniekształcanie swojego podejścia do tego co wokół. Czyżby zgorzknienie już ładnie się we mnie zakorzeniło? Nie może to być, o co to, to nie!
Dlatego też postanowiłam więcej uwagi przykładać do rzeczy małych i od nowa nauczyć się nimi cieszyć, uśmiechać się na myśl o drobnostkach nawet nic nieznaczących.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz