.

.

czwartek, 27 maja 2010

Wreszcie jestem wolna. Wszystkie matury już za mną. Koniec z tą pieprzoną szkołą. Żeby to uczcić, chciałam się wybrać na jakieś zdjęcia, ale niestety moje ulubione modelki albo się wuajażują, albo zajęte (w końcu środek tygodnia).






Wiem, ze mam imponujące odrosty, ale jutro skoro świt pobiegnę po farbę i się z nimi bezwzględnie rozprawię. Wewnętrzna debata na temat doboru nowego odcienia zakończona (zostaje ten co jest). Nieprzyjemny dysonans (na całe szczęście) zażegnany. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz